Zima, zima, zima … a ferie tuż, tuż …

Lubicie wyjeżdżać? Ja też 🙂 Jednak bez walizki nie ma takiej możliwości, więc co powiecie na metamorfozę takowej z czasów PRL- u?

Koleżanka po wielu latach postanowiła zrobić porządek w swojej piwnicy i znalazła tam takie cudo, które dość szybko trafiło w moje ręce. Tego typu wiekowe przedmioty użytkowe mają duży plus – były porządnie zrobione, więc jakakolwiek przeróbka to czysta przyjemność.

W ferworze emocji zapomniałam zrobić Wam zdjęcie oryginału, ale myślę, że mi wybaczycie.

Najpierw walizeczkę o wymiarach 40/60 cm porządnie umyłam, przetarłam papierem ściernym i odtłuściłam. Dzięki temu, że ją dość mocno zmatowiłam farba będzie trzymać się bez zarzutów. Wybierając świetne farby Cadence nie miałam żadnych wątpliwości, że wszystko będzie ok. W ruch poszła biała farba hybrydowa, a ponieważ dość szybko ona schnie to kiedy tylko całość była pomalowana wzięłam się za przecieranie papierem ściernym o gradacji 80.

Walizka pokryta farbą hybrydową

Teraz nastał czas na papier ryżowy. To jest bardzo fajny materiał do pracy – szczególnie dla początkujących decoupage – owiczów. Trzeba nałożyć klej przeznaczony do przyklejania serwetek lub papierów, położyć wybrany motyw (ja położyłam go w całości) i ponownie nałożyć klej.

Walizka z przyklejonym papierem ryżowym

Pisałam Wam wcześniej jakie są wymiary walizki, natomiast ryżowiec to 50/50, więc wniosek jest jasny – nie udało się po całości … ale nie szkodzi bo w decou chodzi o to, żeby dobrze się bawić. Został mi 10-cio cm kawałek, który położyłam na przód walizki.

Przód walizki

Przyniosłam sobie z 10 szablonów i kilka farb i zaczęłam kombinować tak, żeby wpasować się wzorem oraz kolorem w styl, który miałam na papierze. Wystarczyły dwie farby hybrydowe w niebieskich odcieniach: lagoon blue oraz napoleon blue, trochę bitumu do postarzenia, pstryczki przy użyciu szczoteczki do zębów (już Wam niedawno o nich wspominałam) i gotowe.

Aaaaaaa, na koniec położyłam super wosk Cadence, który rozprowadza się jak masełko, ładnie pachnie i świetnie się poleruje (oczywiście jak dobrze wyschnie).

Walizka w całej okazałości

I tak moi mili powstała nowa -stara waliza, gotowa do użytku … i w drogę 🙂

Oczywiście żartuję sobie z tym wyjazdem. Jako, że jestem kobietą niestety nie zmieściłaby się nawet 1/4 moich najpotrzebniejszych rzeczy 🙂 🙂 Jednakże jako mebel w pokoju, który przyciąga wzrok każdego, kto do nas wchodzi prezentuje się świetnie.

Chcecie wiedzieć co trzymam w środku? Otóż cała po brzeg wypełniona jest serwetkami do decoupage 🙂 🙂

No i co? Mam nadzieję, że teraz i Wy poszukacie jakiejś starej walizki, a wyobraźnia powiedzie Was w daleką podróż.

Życzę powodzenia

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.